Myślałem, że będziemy tam podrzynać gardła kogutom :)

Do grupy New Pastoral należę od samego początku. Nasza składa się wyłącznie z młodych ludzi. Przyznaję, że bardzo się obawiałem pójść na pierwsze spotkanie. Mimo że większość członków znałem osobiście od paru lat, to i tak czułem obawę: ''Czy zaakceptują mnie takiego, jaki jestem naprawdę (znałem tych ludzi głównie ze szkoły, a wiadomo, że w szkole człowiek zachowuje się inaczej niż poza nią), jak to w ogóle będzie wyglądało, itp. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z takim sposobem ewangelizacji, więc moja wyobraźnia działała na maksymalnych obrotach: „ Na pewno to jakaś sekta i będziemy tam podrzynać gardła kogutom”.  Moja obawa wynikała również z tego, co przeżyłem w dzieciństwie… 

Cierpię na nieuleczalną, genetyczną chorobę skóry. Od dzieciństwa w moim środowisku byłem obrażany i poniżany. Moja samoocena była niższa niż głębokość Rowu Mariańskiego. Zamknąłem się w sobie jak małż i naprawdę z wielkim trudem darzyłem ludzi zaufaniem, ponieważ obraz człowieka, jaki w sobie miałem, był bardzo wąski i mieścił się mniej więcej w takich oto ramach - stworzenie, które ma mnie za nic. Skoro niełatwo było mi komuś zaufać, to jeszcze trudniej było mi otworzyć się przed kimś i powiedzieć o swoich emocjach.
Do grupki zaprosiła mnie koleżanka jeszcze z czasów przedszkolnych; była jedną z niewielu osób, które w tym czasie polubiłem, pewnie dlatego, że również zmagała się z chorobą skóry.
Jak się okazało, ani na pierwszym, ani na kolejnych spotkaniach nie podrzynaliśmy gardeł żadnym kogutom, zresztą przez wszystkie lata naszej znajomości nie widziałem na jej podwórku koguta, mimo że mieszka na wsi.
Dzięki New Pastoral z zamkniętego nastolatka zmieniłem się w osobę, która chętnie mówi o swoich uczuciach, o walce z chorobą oraz o wierze. Każde spotkanie w naszej grupie uczy mnie podstaw kontaktowania się z ludźmi i daje mi siłę do dalszych działań. Dzisiaj jestem otwartą osobą, lubię ludzi, potrafię rozmawiać o wierze, a w szczególności o mojej chorobie. Gdyby jeszcze 4 lata temu ktoś mnie zapytał, czemu mam tyle ran na swoim ciele, pewnie bym się obraził, że w ogóle ktoś takie pytania zadaje - przecież każdy powinien wiedzieć o chorobie, na którą cierpi w Polsce ok. 400 osób, to oczywiste! A dzisiaj? Potrafię bez barier opowiedzieć, co to za choroba, co zmieniła w moim życiu, umiem również wskazać jej plusy.  A przed grupką? Byłem w stanie mówić tylko o jej minusach, widziałem  wszystko w czarnych barwach. Dziś patrzę na przyszłość z nadzieją, a dzięki świadectwom omawianym na spotkaniach wierzę, że nie ma takiej góry, której nie da się przejść, nie ma takiej drogi której nie da się przebyć, nie ma takiej przeszkody, której nie da się pokonać - czy to samemu, czy też dzięki wsparciu ludzi. 
Co dzień dziękuję Bogu za przyjaciółkę, która namówiła mnie do udziału w spotkaniach, każdego dnia dziękuję Bogu za człowieka, który wymyślił spotkania w małych grupach, aż w końcu dziękuję każdego dnia za ludzi należących do naszej wspólnoty.
Rok temu, po kilku latach rozłąki, spotkałem mojego dawnego kolegę. Po rozmowie okazało się, że pewna dziewczyna odrzuciła jego miłość, a on traci wiarę, nie widzi sensu w tym wszystkim. Był załamany, więc ni stąd ni zowąd zaproponowałem, aby za tydzień w piątek pojechał ze mną na spotkanie pewnej grupy. 
Tam jego początkowa sceptyczność przerodziła się w optymizm. Świadectwo młodych ludzi, rozpalonych miłością do Jezusa, ożywiło na nowo wiarę w jego sercu. Dziś ten kolega już nie uczestniczy w naszych spotkaniach, ale jest nam wdzięczny za pomoc w przywróceniu wiary.
Boże, dziękuję Ci za mojego kolegę, któremu pomogliśmy odzyskać wiarę, dziękuję Ci za przyjaciół, których postawiłeś na mojej drodze, a także dziękuję  Ci za ludzi, którzy mnie przez tyle lat obrażali i mieszali z błotem, bo to doświadczenie sprawiło, jestem teraz silniejszą osobą, wrażliwą na wszelką krzywdę. Dziękuję Ci Boże za koleżankę, którą postawiłeś na mojej drodze także po to, aby mnie zaprosiła do udziału w naszej grupie, dziękuję Ci za świadectwa ludzi, które omawiamy podczas spotkań i które dają mi siłę na następne dni. Na koniec dziękuję Ci za ludzi, którzy przyczyniają się do funkcjonowania całego projektu  NewPastoral. Dziękuję.

Michał
Newpastoral to przede wszystkim ludzie

Dzień dobry, mam na imię Kasia i wraz z mężem od stycznia bierzemy udział w spotkaniach grupy NewPastoral. Dla mnie osobiście jest to cudowna inicjatywa, a chwile spędzone w grupie są niezwykłym przeżyciem. NewPastoral to nie tylko przesłania w postaci filmów, ale przede wszystkim ludzie, z którymi się spotykam i których mogę dziś nazwać moimi dobrymi przyjaciółmi. Od dawna czytam Pismo Święte i odmawiam różaniec, lecz dopiero nasze rozmowy i wspólna modlitwa nauczyły mnie słuchać i rozumieć Słowo. Nie wiem jeszcze, czy moje życie się zmieniło, ale wiem, że ja się zmieniłam i codziennie zmienia się moje podejście do drugiego człowieka i Boga. Pomimo różnych trudności i przykrości, które stają na mojej drodze, jestem szczęśliwsza i spokojniejsza niż rok temu, bo wiem, że nie jestem sama.

Kasia
Cy Pań mose jest Polka?

Mam na imię Maria, mieszkam w Montmorency (koło Paryża) i opiekuje się 91-letnią panią chorą na Alzheimera. Moja praca polega w głównej mierze na ciągłej obecności. Wcześniej przez 7 lat mieszkałam w Paryżu i tam są wszyscy moi znajomi. Kiedy ks. Proboszcz ogłosił domowe rekolekcje parafialne, bardzo chciałam wziąć w nich udział. I od razu zaczęły się schody. Dotarcie ode mnie do Paryża zajmuje półtorej godziny w jedną stronę, gdy pomnożyłam to przez dwa i dodałam czas na spotkanie, okazało się, że na tak długą nieobecność nie mogę sobie pozwolić. Z tych samych powodów nikt z Paryża nie mógł przyjechać do mnie. Ale nie poddawałam się. Chodziłam na msze św. do tutejszych francuskich kościołów, rozmawiałam z księżmi i oni pomogli mi poznać kilka osób. Spotkania były bardzo miłe, wszystkim się podobało, tylko nie mieli na nie czasu. W niedzielę 11 lutego Proboszcz  ogłosił, że to już ostatni tydzień na rejestrację grup i zaczynamy rekolekcje. Byłam zła, popłakałam się z tej złości, miałam pretensje do Pana Boga, a nawet do całej Trójcy Świętej, że mi nic nie pomogła.
W poniedziałek jak zwykle robiłam zakupy w pobliskim sklepie. Podczas płacenia zauważyłam, że kasjer się pomylił. Zwróciłam mu uwagę dość niegrzecznie, bo wciąż byłam zła. W odpowiedzi usłyszałam :"Cy pań mose jest Polka?". Odburknęłam, że może i Polka, a jemu nic do tego i niech pilnuje pracy. A on uśmiechnięty i uprzejmy mówi, że pyta tylko dlatego, gdyż jego mama jest Polką. Poprosiłam, aby szybko do niej zadzwonił. Odpowiedział, że nie może tego zrobić, ponieważ jest pierwszy dzień w pracy i się boi, ale nr telefonu mi podał. Oczywiście zadzwoniłam zaraz po wyjściu ze sklepu. Następnego dnia spotkałyśmy się, a w ciągu tygodnia poznałam jej koleżanki. I tak 17 lutego zostałam gospodarzem grupy (4 osoby w wieku 55-65 lat ). Spotykamy się u mnie, z czego również cieszy się pani, z którą mieszkam, dlatego że moje dwie nowe koleżanki mają prawo przynosić komunię św. osobom chorym. Na pierwsze spotkanie przyszedł z nimi ksiądz, pani się wyspowiadała, a nam jako grupie Newpastoral pobłogosławił. W taki to sposób Duch Święty pokazał mi, co ja sama mogę zrobić. Dopiero później uświadomiłam sobie, jak bardzo ambitnie, z pełnym zapałem ruszyłam, żeby założyć grupę. I nic. Miałam głowę tak zajętą organizowaniem, że modlitwa się już nie zmieściła. Przypomniałam sobie o niej, dopiero jak mi nic nie wyszło i to jeszcze w formie żalu i pretensji. A Duch Święty spokojnie wysłał mnie do sklepu po codzienne zakupy i zorganizował mi grupę. Przypominam, że kasjer był pierwszy dzień w pracy. A ja póki co pamiętam, gdzie szukać pomocy.
Szczęść Boże nam wszystkim!

Maria

Pobierz NewPastoral.net

ze sklepu Google Play lub AppStore teraz!

To jest bezpieczny formularz

Dbamy o Twoją prywatność

Coś poszło nie tak. Prosimy spróbować później.

Nowa Aplikacja NewPastoral jeszcze nie jest dostępna.

Premiera planowana jest na styczeń 2018 roku

Zapraszamy już nie długo :) !

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. dowiedz się więcej